piątek, 17 lutego 2017

52 książki

Wspominałam niedawno, że w 2016 roku, chyba po raz pierwszy w życiu, postawiłam na ilość. Wzięłam udział w wydarzeniu, które zobowiązało mnie do lektury jednej książki tygodniowo. Nie jest to może bardzo dużo dla polonistki, ale jest dużo dla leniucha (leniuchy)? Więc 52 książki to dla mnie całkiem sporo.




wtorek, 14 lutego 2017

2 pary, którym mogłoby się udać

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego większość powieściowych wątków romantycznych kończy się co najmniej źle, a często wręcz katastrofalnie?



niedziela, 12 lutego 2017

"Przejścia nie ma"

Kiedy PM10 przez nieuwagę znika z poznańskiego powietrza, Najmłodszy Czytelnik i ja wychodzimy na spacer. Brzmi to jakoś niefrasobliwie i nie daje najmniejszego nawet pojęcia o tym, czym jest przeprowadzenie operacji opuszczenia domu (złożonej z szeregu ryzykownych akcji: kampanii krem, szturmu czapka i tak dalej). Są dni, kiedy wyświetlam informację o jakości powietrza z sercem przepełnionym nadzieją, że wysoki poziom pyłu zawieszonego usprawiedliwi nasze spacerowe zaniechanie.




wtorek, 7 lutego 2017

O laniu wody na maturze

Podobno, żeby zdać maturę z języka polskiego, trzeba umieć lać wodę. Maturzyści, z którymi się spotykam, odmawiają sobie tej umiejętności. Spuszczają skromnie oczy. "Ja to jestem konkretny, myślę ściśle", mówią na przykład (zakładając, że ja nie). A potem te oczy podnoszą - z wiarą, że kto jak kto, ale polonistka, a nawet doktorantka, to wodą potrafi tryskać jak fontanna.


niedziela, 5 lutego 2017

Jest tam kto?

Całkiem przypadkowo tytułowe pytanie ma walor dwuznaczności (bo dwuznaczność to walor - można pomyśleć o czymś i tak, i tak, a to zawsze dobrze robi myśleniu. Działaniu nie, ale o tym innym razem). Jest pytaniem: 1. o czytelników przeczytywalni (którzy nawet nie zdążyli się nimi stać) i 2. jest tytułem krótkiej książeczki, która niedawno wpadła mi w ręce.


sobota, 26 lipca 2014

O tym, czy analfabeci czytają gorzej

Kiedy byłam mała, najbardziej na świecie, poza mamą i siwowłosą lalką Kasią z zezowatym okiem, lubiłam książki z obrazkami. W domowej biblioteczce znajdowałam świetne wydania Ptasiego radia i Lokomotywy Tuwima z ilustracjami Szancera, a także bardzo już wiekowe egzemplarze bajek "po przejściach", poznaczonych flamastrami i poobrywanych, takich jak Pan kotek był chory Jachowicza albo Fredry, Małpa w kąpieli.


środa, 16 lipca 2014

O mądrościach pisanych sobie a muzom i o smutnej Bator

Bardzo surowo i bez pobłażliwości oceniałam pomysły na dzisiejszy wpis. Miał być zgodny z "credo" z pierwszego postu. Wnikliwy i sensowny. Analizowałam swoje kompetencje, intencje, lekturowe sympatie. Badałam je pod lupą. Dlaczego?