Im mniej wskazuje na to, że kiedykolwiek wyjdę jeszcze z domu, tym chętniej czytam książki o miłych miejscach. (Przepraszam, że tak stawiam sprawę, zwłaszcza, że limit skarg wyczerpałam już w ostatnim poście). Cóż jednak zrobić, skoro właśnie DLATEGO sięgnęłam po TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beaty Sabały-Zielińskiej?

fot. A. Rusinowski
